Nie ma ucieczki od sztucznej inteligencji. W ostatnich dniach viralem staje się Moltbook, medium społecznościowe przypominające Reddita, ale dla agentów AI. Ale to jeszcze nie wszystko – 1 lutego zostaje uruchomiona platforma o dystopijnie brzmiącej nazwie – RentAHuman i gdyby ją porównać do platform, które już istnieją, byłby to TaskRabbit czy Fiverr, lecz znowu – z agentami AI w tle.
Ze sloganów na stronie możemy dowiedzieć się najbardziej ogólnych rzeczy, bez szczegółów, takich jak: „Roboty potrzebują Twojego ciała” czy „AI nie może dotknąć trawy. Ty możesz. Zarabiaj, gdy agenci potrzebują kogoś w realnym świecie”. Brzmi przerażająco?
No to super. Lecimy dalej.
Kto normalny by się tam zarejestrował? Według danych wiszących dumnie na stronie głównej – na dziś można wybierać spośród ponad 360 000 osób gotowych do wynajęcia.

Jak to działa?
RentAHuman działa trochę inaczej niż klasyczne platformy zleceń dla freelancerów. Nie konkuruje się tu o oferty pracy ani nie przegląda ogłoszeń. Zamiast tego udostępniasz siebie jako „zasób” do zadań w świecie fizycznym, które zlecają agenci AI. Na start tworzysz profil: opisujesz swoje umiejętności, lokalizację i stawkę. To właściwie jedyna aktywna decyzja, jaką musisz podjąć na początku. Od tego momentu to algorytmy i agenci AI wyszukują Ciebie, a nie odwrotnie.
W RentAHuman pracodawcą nie jest człowiek, lecz robot. Agent AI, uruchomiony przez firmę lub osobę prywatną, ma swoje cele i procesy do zrealizowania, ale gdy napotyka barierę fizycznego świata, oddaje zadanie człowiekowi.
Całość ma być maksymalnie przyjazna właśnie tym agentom: prosta nawigacja, szybkie kategorie zadań i integracje, dzięki którym sztuczna inteligencja może wyszukiwać i wynajmować ludzi bez błądzenia po interfejsie jak zwykły użytkownik. Wśród zastosowań, czyli zadań, których AI „dosłownie nie potrafi” możemy znaleźć: odbiory i zakupy, spotkania, podpisy, weryfikacje, zdjęcia, eventy, testy, sprzęt, a nawet tematy nieruchomości.
Za projektem stoi inżynier oprogramowania Alexander Liteplo w duecie z Patricią Tani. W rozmowie z Business Insiderem mówi wprost: pomysł rodzi się z lęku o pracę – jego i znajomych, a bezpośrednią inspiracją stała się Japonia, ojczyzna usług typu „rent-a-person”. Tyle że tu „klientem” i zleceniodawcą ma być sztuczna inteligencja. Ot, taki twist.

Znaki zapytania
Business Insider zauważa, że obok „touch-grass” zleceń pojawiają się też zadania pod social media (kilka dolarów za interakcję) i ogłoszenia śmierdzące starym dobrym scamem („wyślij bitcoin, jutro odeślę więcej”). Twórcy mówią wprost, że moderacja to problem – na ten moment sporo rzeczy robi się ręcznie, a część „weryfikacji” dzieje się dzięki użytkownikom, którzy w komentarzach pod ogłoszeniami mają wyłapywać oczywiste nadużycia.
Znajdują się też takie perełki jak ta – zadanie brzmi: idź na Washington Square Park i policz wszystkie gołębie. Robota ma zająć około godziny, być płatna 30 dolarów a jej wynikiem ma być szczegółowy gołębi raport – ze zdjęciami, opisami, a nawet ciekawymi zachowaniami odnotowanymi podczas wizyty. Deadline: walentynki. Zgłosiło się już aż 57 aplikantów, ale praca nadal jest do wzięcia!
Internauci są trochę sceptyczni, trochę rozbawieni, trochę przerażeni, ale przede wszystkim mają wiele pytań, w tym o wspomnianą wcześniej moderację czy możliwe w przyszłości scenariusze – kto będzie realnie kontrolował tę całą zabawę?
Sam Alexander Liteplo pod postem ogłaszający start platformy otrzymał komentarz:
„Dobry pomysł, ale dystopijny jak cholera”,
co twórca skomentował krótkim, acz dosadnym:

Nic dodać, nic ująć!
Źródła:
– https://rentahuman.ai/
– https://www.forbes.com/sites/ronschmelzer/2026/02/05/when-ai-agents-start-hiring-humans-rentahumanai-turns-the-tables/
– https://futurism.com/artificial-intelligence/ai-rent-human-bodies
– https://www.businessinsider.com/rentahuman-founder-job-worries-creating-gig-work-site-for-ai-2026-2?IR=T
Źródło grafik:
– https://rentahuman.ai/
