Zdaniem redakcji wszyscy powinniśmy świętować Dzień Dziecka, bo dlaczego nie.
Dlatego przygotowaliśmy dzieciowy poradnik zakupowy, ale nie dla Waszego dziecka, tylko dla Was. Nieprzepakowany AI, technologią ubieralną, i prawdę mówiąc, mało w nim technologii, za to dużo produktów, które pozwolą się zrelaksować i złapać dystans do goniącego nas świata.
P.S. To nie jest artykuł sponsorowany, linki nie są afiliacyjne, a propozycje produktowe są naszym prywatnym wyborem. Tekst napisał człowiek, a właściwie czterech człowieków.
Kinga i coś dla fanów literatury wszelakiej
Mam dla Was gadżet z serii „mały, ale wariat”. Ten sprzęt jest reklamowany jako „anty-scroll” wszędzie, gdzie się pojawi. Mowa o Xteink X3. To miniaturowy czytnik e-booków wielkości karty kredytowej, który magnetycznie przyczepia się do tyłu telefonu. Zamysł producenta jest prosty – zamiast odruchowo odpalać social media w każdej wolnej sekundzie, możesz odwrócić telefon i przeczytać kilka stron książki. Bez powiadomień i miliona funkcji – po prostu malutki ekran e-ink do czytania. Wydaje się być odpowiednim gadżetem dla osób, które nie lubią poczucia marnowania czasu, kiedy siedzą w kolejce u lekarza lub jadą autobusem. Taka unowocześniona wersja noszenia książek kieszonkowych w plecaku albo tylnej kieszeni jeansów! 😀
Kolejna, już bardziej analogowa propozycja, ale jednak z nutką technologii i nadal w nawiązaniu do literatury, to book nooki. W największym skrócie: book nook to miniaturowa diorama wkładana pomiędzy książki na półce. Taki mały, dekoracyjny „sekretny świat”, który wygląda jak ukryte przejście do innego uniwersum. Mogą przypominać klimatyczne uliczki, biblioteki, wagoniki pociągów, stare księgarnie albo lasy z książki fantasy. Większość zestawów trzeba złożyć samodzielnie – wycinać elementy, sklejać ściany, montować miniaturowe lampki LED i układać drobne detale. Trochę jak puzzle, ale gdy ułożysz już całość, to możesz dumnie postawić dzieło na półce w domowej biblioteczce, a nie ze smutkiem wrzucać puzzle z powrotem do pudełka. Trend dopiero wchodzi do Polski, ale już znajdziecie kilka ciekawych zestawów np. na Allegro.
Paula – muzyczna zabawka dla dorosłych i babciny twist
Mam do zaproponowania dwa produkty – jeden trochę technologiczny i drugi bardziej analogowy. Na pierwszy ogień idzie Teenage Engineering OB-4, czyli głośnik, radio i dźwiękowo-muzyczna zabawka dla dorosłych. Teenage Engineering to szwedzka firma od sprzętów, które stoją gdzieś pomiędzy elektroniką użytkową, instrumentami i designerskimi gadżetami, robi m.in. syntezatory, kieszonkowe samplery, miksery i rejestratory. OB-4 można używać normalnie, jako głośnika Bluetooth, radia FM albo odsłuchu po kablu, ale można też zacząć bawić się treściami, tak jak chyba wszyscy za dzieciaka bawiliśmy się pokrętłem głośności: tutaj możemy cofać dźwięk, zapętlać fragmenty, zmieniać tempo, tworzyć loopy i zapisywać je na później. Do tego dochodzi tryb disk mode, w którym głośnik robi za narzędzie do skupienia albo odpoczynku: ma dźwięki ambientowe, biały/różowy/brązowy szum, metronom i tryb „karma”, czyli zestaw mantr. Czy ten głośnik jest komukolwiek realnie potrzebny? Pewnie nie. Czy jest za drogi? Tak. Ale czy jest cool gadżetem? Też tak. I czy to o to chodziło? Trzecie tak.
Druga propozycja jest w stu procentach analogowa i bezprądowa. Może też wbrew pozorom zabrzmieć… odrobinę babcinie? Ale zostańcie ze mną, ja wytłumaczę. Chodzi o punch needle, czyli haft pętelkowy. Próg wejścia w to hobby jest niski – zarówno pod kątem finansowym, jak i z perspektywy umiejętności, czy skomplikowania. Przy zakupie zestawu z nadrukowanym wzorem i dobranymi włóczkami działa to trochę jak puzzle albo malowanie po numerach – rozrywki z kategorii brain off, hands on. Wbrew pozorom, tą techniką można wykonać też całkiem funkcjonalne rzeczy – podkładki pod kubki, poszewki na poduszki, breloki czy zawieszki – albo wykorzystać ją do personalizowania płóciennych toreb. Przy okazji można się trochę wyżyć, bo punch needle nie polega na delikatnym dłubaniu cienką igiełką, tylko na dość zdecydowanym przebijaniu się przez tkaninę. Nie trzeba liczyć oczek, śledzić skomplikowanego wzoru ani utrzymywać pełnego skupienia. Samo wyszywanie idzie naprawdę sprawnie, także w ogólnym rozrachunku – dostajemy zdrową, prostą, szybką i tanią dopaminę – to, co nasze mózgi kochają najbardziej!
Darek – analogowe zdjęcia i drewniana kulkodróżka
Moja pierwsza propozycja to aparat fotograficzny w wydaniu jeszcze bardziej klasycznym niż popularne Instaxy. Kodak Ektar H35N to aparat małoobrazkowy na kliszę 35mm, który na jednej rolce robi 72 zdjęcia zamiast standardowych 36. Kompaktowy, lekki, ma lampę błyskową i dużo nostalgicznego uroku. Nie pyta o zgodę na cookies i nie wysyła zdjęć w chmurę. Efekty odbiera się w zakładzie foto – i to jest ten moment, który pozwala każdemu wspomnieniu zaistnieć po raz drugi. Czekasz, nie wiesz co wyszło, odbierasz odbitki. Wolniejsze tempo niż Instagram Stories, ale zdjęcia mają szansę przeżyć dłużej niż 24 godziny.

Drugi prezent to coś, co jednocześnie zajmuje ręce i głowę – drewniany zestaw konstrukcyjny Marble Run od Crafts&Co. Sto dziewięćdziesiąt jeden precyzyjnie laserowo wyciętych elementów z drewna lipowego, system klik bez kleju, poziom trudności 3/5 i cztery do sześciu godzin skupionego składania. Chyba, że masz pomocnego kota, wtedy trudność zdecydowanie rośnie, a czas się wydłuża – wiem co mówię. Efekt końcowy stoi na biurku i faktycznie działa. I jest coś bardzo satysfakcjonującego w patrzeniu jak toczy się kulka. Poza torem kulkowym Crafts&Co ma też inne konstrukcje w tej samej filozofii: zegary, modele mechaniczne, pojazdy.

Patrycja – czyste samochody, kawa i coś dla majsterkowiczów
Lubię produkty, nad którymi nie trzeba się za długo zastanawiać. Za prezent idealny uważam wszelkiego rodzaju dalmierze i lasery elektroniczne, które przydadzą się każdemu domowemu majsterkowiczowi. Naszła Cię ochota na pomalowanie kolorowych pasów na ścianie, wymianę mebli, a może akurat dzisiaj chcesz wszystkie obrazki powiesić w innej odległości? Nie ma problemu! Nie musisz już latać ze zwijającą się miarką po domu czy szukać papierowego centymetra z Liroy Merlin. Każdy najprostszy elektroniczny dalmierz pomoże dokonać wielkiej zmiany, małym nakładem pracy. Ceny zaczynają się od 100 zł i należy pamiętać o tym, by wybrać taki, który wyznacza linie prostopadłe i równoległe, a nie tylko jedne z nich (hasło wyszukiwania: „laser krzyżowy”, „dalmierz laserowy”).


Na mojej liście jest też prezent całkowicie analogowy – puzzle do których nie ma obrazka. Układasz je, ale nie wiesz finalnie co. Taka dopamina, na którą musisz zapracować. Układanie wymaga cierpliwości i wyobraźni. Super prezent dla siebie lub na wspólne weekendowe popołudnie. Jak to znaleźć, zapytacie – układanki w sieci kryją się pod nazwą „surprise puzzle”, „mystery puzzle”, „destiny puzzle”. Puzzle są dość trudne, a cały proces układania przypomina zgadywankę. Czasami niektóre elementy mają nietypowe kształty albo kolory (w zależności od producenta produktu), natomiast każde dają dużą frajdę. Jeżeli jesteście fanami krzyżówek, wykreślanek i lubicie się „zmóżdżyć”, tego typu produkt na pewno Wam się spodoba.


Przyjemnością dla siebie, ale też dla Waszego dupowozu, będzie porządne szorowanie i pachnący prysznic, dlatego na swoją listę zakupową wpisuję też wszelkiego rodzaju miejsca oferujące takie usługi jak „Auto SPA”, „car detailing”, „lakiernictwo” (ta rysa na drzwiach sama się nie zagoi), „polerowanie reflektorów”, „renowacja skóry”. W jednej z lokalizacji znalazłam nawet takie sformułowanie jak „mycie i wyciszenie”. Co prawda, nie wiem czy autor miał na myśli to samo co ja (mycie samochodu różową pianą przy delikatnie szumiącym w uszach wietrze), czy po prostu chodziło o wygłuszenie samochodu, ale jednak – fantazja pozwoliła mi zapisać ten pomysł na liście rzeczy do zrobienia i przyjemności do spełnienia!
No i znośna kawa – antidotum dla każdego dorosłego dziecka, ale to wiadomo!



Wybaczcie nam brak dronów, słuchawek i konsol, oraz podajcie artykuł dalej, jeżeli Wam się podobało! Znośnego Dnia Dziecka!
Źródła grafik:
- skarbydomu.pl
- https://znosne.pl/
