Roboty humanoidalne w ostatnich latach rozwijają się prężnie i znajdują kolejne zastosowania w technologii, nauce, medycynie czy codziennym życiu. Ostatnie tygodnie pokazują natomiast, że poza pytaniami o to, co już potrafią i jak wyglądają, możemy też zacząć zastanawiać się nad tym jakie role społeczne możemy im przypisać.
Robot buddyjski
Jednym z pomysłów na obsadzenie robota w konkretnej roli jest Buddharoid – projekt rozwijany przez zespół związany z Kioto University we współpracy z Teraverse i XNOVA. W tym przypadku humanoid jest obsadzony w obszarze duchowości: ma za zadanie odpowiadać na pytania w oparciu o frazy z pism buddyjskich i oferować wsparcie duchowe, a przy tym funkcjonować nie tylko jako system AI, ale też fizycznie obecny uczestnik interakcji. Buddharoid został zaprojektowany z dbałością o szczegóły, także w aspekcie fizycznym – został wytrenowany aby poruszać się powoli i używać gestów charakterystycznych dla buddyjskich mnichów. Twórcy podkreślają właśnie ten element ucieleśnionej, bezpośredniej rozmowy twarzą w „twarz”, a równolegle podkreślają otwartość na dyskusję o korzyściach i ryzykach związanych z takim zastosowaniem, w tym o jego etycznych, prawnych i społecznych skutkach. Jednym z podkreślanych aspektów jest to, że zadawanie pytań na delikatne i wrażliwe tematy ma być łatwiejsze przy interakcji z robotem względem człowieka. Personalnie ten argument rozumiem, a jeszcze bardziej nie rozumiem.
Robot… alkoholik?
Na drugim końcu tego spektrum jest Polska. Co fascynujące, ten sam Unitree G1, kompaktowy, 132-centymetrowy humanoid zaprojektowany jako platforma do projektów AI, został… no właśnie, kim? To nie jest jasne, ma on za to swoje imię, nazwisko i numer telefonu. Mowa o Edwardzie Warchockim, robocie zyskującym w ostatnich tygodniach popularność w social mediach. W publikowanych rolkach Edward zaczepia ludzi, tańczy, pojawia się w kolejnych miejscach i bardzo świadomie gra postać, która bardziej przypomina bohatera lokalnego mema niż demonstrację nowej technologii. Nagranie z Rataj, gdzie wraca ze sklepu i przechodzi przez przejście z reklamówką i pustą butelką piwa wybiło go szerzej, a początkową reakcją były zarzuty, że to jakiś AI fake, czy inny fotomontaż. Materiał był prawdziwy, choć na pytanie „o co w tym chodzi?” odpowiedzi nadal nie ma. Prawdopodobnie dokładnie w tym tkwi cały fenomen Edwarda. Jak zauważa pewien inwestor na LinkedIn, tu nie chodzi o technologię, tylko historię, którą ludzie zaczynają sobie wokół niej dopowiadać. Edward nie został pokazany w sterylnym, futurystycznym demo, ale wrzucony w zwyczajny, bardzo swojski krajobraz: na ulicę, pod sklep, między przypadkowych ludzi.
Obydwie skrajności dość klarownie pokazują, że humanoidy coraz mniej funkcjonują już jako czysta technologia i koncept, a coraz bardziej jako coś, czemu próbujemy nadać charakter, funkcję i sens. Choćbym myślała i tydzień, nie wymyślę w jaką lukę jeszcze będą w stanie wejść i jakie role odgrywać w przyszłości, pozostaje rozsiąść się wygodnie i czekać.
Źródła:
– https://fpcj.jp/en/prlisting/kyoto-univ-buddhist-ai-humanoid-robot-development/
– https://www.telepolis.pl/wiadomosci/unitree-g1-filmiki
– https://www.instagram.com/reel/DVsW_oFjY5y/?igsh=NzZqa3pia3VqaHkz
– https://www.linkedin.com/posts/yurii-hulets_innovation-robotics-marketing-activity-7436145307899551744-EIwx/?originalSubdomain=pl
Źródło grafiki:
– https://www.buddhistdoor.net/news/kyoto-university-researchers-introduce-ai-powered-buddharoid-to-address-japans-aging-clergy/
