Miło było, ale się skończyło – koniec ze szczoteczkami do zębów od Dysona?

1 września wypuściliśmy artykuł o mega nowoczesnej szczoteczce do zębów z kamerą od Dysona. Miała to być innowacja wśród gadżetów do higieny jamy ustnej. Niestety, pierwsze skuchy były zgłaszane przez użytkowników już następnego dnia – zaraz po premierze. Co zrobił producent w kryzysowej sytuacji? Bez żadnych zapowiedzi wycofał szczoteczkę ze sklepów i swojej strony www. Problemem okazał się między innymi jeden z podzespołów, gdzie dochodziło do usterki – mianowicie do przeciekania.

Kuba testował szczoteczkę na swoim kanale:

PS: Egzemplarz Kuby przestał się ładować, więc szczoteczka już nie działa.

Zepsuta czy wykupiona?

No właśnie nie do końca wiadomo. Wygląda na to, że Dyson ratuje jak może swój wizerunek i wysyła mieszane sygnały klientom.

Z jednej strony Dyson potwierdza, że „niewielka liczba” szczoteczek z konkretnych, wczesnych partii ma problem z jednym z komponentów. Nie ujawnili jednak, o jaki dokładnie element chodzi. Pewne jest za to, że sprzedaż CameraJet została wstrzymana i obecnie produkt jest niedostępny na całym świecie. Firma twierdzi, że zidentyfikowała urządzenia, których dotyczy problem, i podejmuje działania mające pomóc klientom.

„Wyodrębniliśmy te produkty i podejmujemy wszystkie niezbędne działania, aby wesprzeć naszych klientów” – przekazał rzecznik Dysona. Nie mówi się jednak wprost, czy chodzi o zwrot pieniędzy, czy wymianę felernego egzemplarza na nowy.

Z drugiej strony producent zapewnia, że nie jest to całkowite wycofanie produktu z rynku. Dyson twierdzi, że szczoteczka spotkała się z „bardzo pozytywnym odbiorem”, a obecne braki są częściowo związane ze zwiększaniem produkcji (czyli czekamy na zatowarowanie). Można więc wywnioskować, że firma nie zalicza kilku awarii jako porażki nowego produktu, nad którym, jak mówią, pracowali ponad 6 lat.

@boop.pl

Dyson wycofuje szczoteczkę za 2 tysiące złotych

♬ oryginalny dźwięk – BOOP – BOOP

Jakie wady zgłaszali użytkownicy?


Użytkownicy zgłaszali przede wszystkim problemy z ładowaniem i działaniem stacji dokującej, a także przypadki nadmiernego nagrzewania się urządzenia podczas pracy. Najwięcej uwagi przyciągnęły jednak doniesienia o przedostawaniu się wody do wnętrza szczoteczki. Część klientów twierdziła, że wilgoć trafiała do komory baterii, co w niektórych przypadkach miało prowadzić do awarii urządzenia. Pojawiały się też skargi na nieprawidłowe działanie systemu rozpylania płynu – zamiast precyzyjnie trafiać między zęby, strumień potrafił rozpryskiwać się w zupełnie nieplanowanych kierunkach.

Trzeba przyznać, że brak wodoodporności w szczoteczce do zębów, którą używa się i trzyma w łazience, jest dość niefortunne. Szczególnie że na premierze w Paryżu sam James Dyson z dumą podkreślał wysoką klasę wodoodporności IPX7 (powinna gwarantować bezpieczne zanurzenie w wodzie na głębokość metra).

I co dalej?

Na razie Dyson nie udostępnia jeszcze listy numerów seryjnych modeli dotkniętych awarią. Nie przedstawia też oficjalnych kroków dla klientów, które już kupiły swój egzemplarz. Jednocześnie firma zapowiada, że CameraJet ma ponownie pojawić się w sprzedaży w najbliższych tygodniach. Jeśli zastanawialiście się nad zakupem, to może warto się wstrzymać, aż firma ustali, co poszło nie tak.

Źródła:
https://www.wired.com/story/dyson-wont-say-whats-wrong-with-the-camerajet-toothbrush/
https://www.rejoyhealth.com/blog/dyson-pulls-camerajet-electric-toothbrush-from-sale-over-reported-component-issue
https://www.gbnews.com/tech/dyson-camerajet-orders-stop