Starsze pokolenia lubią przypominać, że za ich czasów rzeczy się naprawiało, a nie od razu wyrzucało. No i może przestaną, bo Unia Europejska chce zawalczyć o to, żeby dokładnie taki porządek wrócił – naprawa ponad wymianą.
Do tej pory przy zakupie sprzętu RTV i AGD mieliśmy dwa lata ustawowej ochrony sprzedawcy, czasem uzupełnione gwarancją producenta albo płatnym przedłużeniem ochrony. Później naprawa była już po naszej stronie – i często przegrywała z zakupem nowego sprzętu przez wysoką cenę, brak części albo problem ze znalezieniem serwisu. Za zmianę obecnego układu bierze się Unia.
Chodzi o unijne prawo do naprawy, które ma sprawić, że reperowanie sprzętu w wielu przypadkach zacznie w ogóle być możliwe i jakkolwiek opłacalne, w kontraście do sugerowanej przez producentów wymiany. Największą zmianą ma być dodatkowy rok ochrony dla osób, które w ramach reklamacji wybiorą naprawę zamiast wymiany. Odpowiedzialność sprzedawcy za zgodność produktu z umową zostanie wtedy jednorazowo wydłużona z dwóch do trzech lat, a sprzedawca będzie musiał poinformować klienta o tej opcji.
Naprawy mają być też łatwiejsze już po zakończeniu standardowego okresu reklamacyjnego. Producenci wybranych produktów, między innymi telefonów, tabletów, pralek, zmywarek, lodówek, odkurzaczy, telewizorów czy rowerów elektrycznych, będą musieli oferować naprawę za rozsądną cenę i w rozsądnym terminie. „Rozsądna” na ten moment pozostaje pojęciem względnym – jak ten rozsądek będzie wyglądał w praktyce – przekonamy się. Warto w tym momencie podkreślić, że to prawo nie oznacza darmowego, dożywotniego serwisu każdego przedmiotu, bo przepisy obejmą na razie konkretne grupy urządzeń.

Producenci nie będą mogli utrudniać napraw przez niezależne serwisy ani odmawiać jej tylko dlatego, że sprzęt był wcześniej otwierany poza autoryzowanym punktem. Mają również udostępniać części, narzędzia i informacje potrzebne do naprawy oraz nie blokować korzystania z kompatybilnych, używanych czy nieoryginalnych części. W określonych przypadkach klient będzie mógł dostać na czas naprawy sprzęt zastępczy, bezpłatnie lub za rozsądną opłatą. Możliwe stanie się też przekazanie produktu odnowionego zamiast zupełnie nowego, ale wyłącznie za zgodą konsumenta.
Ma też powstać europejska platforma do wyszukiwania i porównywania serwisów oraz ustandaryzowany formularz z ceną, zakresem i przewidywanym czasem naprawy. Polska będzie musiała również wprowadzić przynajmniej jedną dodatkową zachętę do naprawiania – może być finansowa albo niefinansowa. Na ten moment jeszcze nie wiadomo czym ta zachęta ma być i jaką formę finalnie przyjmie.
Jeśli chodzi o daty i konkrety: państwa UE powinny stosować nowe zasady od 31 lipca 2026 roku, ale w Polsce nadal mówimy o projekcie ustawy UC154, którego przyjęcie przez rząd zaplanowano dopiero na trzeci kwartał. Nie jest więc tak, że ostatniego dnia lipca obudzimy się nagle w kraju, w którym każdą zepsutą pralkę da się tanio i bezproblemowo uratować. Kierunek jest dobry, tylko polska naprawa prawa do naprawy może jeszcze chwilę potrwać.
Jakie modele biznesowe przyjmą firmy działające dotychczas na zasadzie „zrobię urządzenie, które siądzie za dwa lata, a konsument fizycznie będzie zmuszony wrócić”? Jestem też bardzo ciekawa, czy serwisy naprawcze przeżyją dzięki temu renesans i staną się na nowo pełnoprawną branżą, a nie coraz rzadszym reliktem dawnych czasów. Czy wrócą małe lokalne zakłady, powstaną nowe sieci i specjalizacje, a zawód serwisanta znowu zacznie się jakkolwiek opłacać? Czy jednak cały rynek przejmą producenci i autoryzowane punkty, a wielki powrót naprawiania skończy się na drogiej usłudze pod nowym szyldem? Pytania mogę mnożyć i mnożyć – na odpowiedzi niestety przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać.
Źródła:
1. https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20240419IPR20590/right-to-repair-making-repair-easier-and-more-appealing-to-consumers
2. https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-prawach-konsumenta-oraz-niektorych-innych-ustaw6
