Puścisz mi to gołębiem?

W dzisiejszej sekcji internetowych dziwności: aplikacja do wysyłania wiadomości z prędkością gołębia pocztowego. Wiadomość z Los Angeles do Nowego Jorku leci około 22 godzin. Istnieje 0,2% szans, że ptak zginie w drodze i wiadomość po prostu nie dotrze. Twórca otwarcie przyznaje, że aplikacja jest bezcelowa i nie ma żadnego praktycznego zastosowania. W App Store wskoczyła na 24. miejsce w kategorii social networking.

177km/h i 0,2% ryzyka

Carrier Pidge to dzieło Noaha Iarrobino, który stworzył ją w trzy tygodnie przy użyciu (tak, dobrze myślicie) niczego innego, jak vibe codingu. Aplikacja, dostępna bezpłatnie na iOS (a Android nadal w drodze), mierzy odległość GPS między nadawcą a odbiorcą, a następnie symuluje lot gołębia lecącego ze średnią prędkością 177km/h (110mph). Prędkość każdego ptaka odchyla się o plus minus 25%, więc dostarczenie może potrwać nieco krócej lub dłużej niż się zakładało.

Appka zawiera mapę, na której możemy podglądać gołąbka w czasie rzeczywistym. Można śledzić, jak wirtualny ptak przelatuje nad stanami, oceanami i kontynentami. A jeśli trafi się w te nieszczęsne 0,2%, zobaczymy również moment, w którym ptak się gubi, rozprasza albo po prostu umiera. Wtedy wiadomość przepada, a użytkownik może dokupić nowego gołębia. Monetyzacja oparta na śmiertelności ptaków, które nawet na dobrą sprawę nigdy nie istniały – oto zdanie, którego nie spodziewałam się napisać w ten duszny piątkowy dzień, ani będąc szczerą – nigdy.

A macie inne ptaki?

Kilka miesięcy wcześniej, w maju, wystartował Roost Social – aplikacja (bezpłatna, i na iOS i na Androida) Logana Mendelsohna, która robi właściwie to samo, tylko z większym rozmachem. Zamiast jednego gołębia użytkownik buduje cały gang składający się z czterech ptaków i wybiera, który poleci z wiadomością. Każdy gatunek leci z prędkością odpowiadającą jego prawdziwemu odpowiednikowi: sokół dostarczy wiadomość szybciej niż koliber. Jeśli użytkownik pragnie, aby odbiorca naprawdę poczekał na odpowiedź, jest też opcja super giga extra slow – można też wybrać ślimaka lub żółwia, a wiadomość będzie szła i szła, cały miesiąc.

Roost wystartował cicho i przez pierwsze tygodnie miał około 10 tysięcy użytkowników. Przełom nadszedł, gdy pewna matka napisała na Threads, że jej córka koresponduje z przyjaciółkami w stylu szekspirowskim przez aplikację, która doręcza wiadomości z prędkością ptaka. W ciągu trzech dni baza użytkowników skoczyła do 100 tysięcy, a niedługo potem przekroczyła 300 tysięcy.

Mendelsohn na co dzień pracuje jako product manager ds. bezpieczeństwa w Ticketmaster, więc prywatność użytkowników potraktował ciut poważniej niż przeciętny twórca appki-żartu. Domyślnie Roost pokazuje tylko miasto, w którym znajduje się użytkownik, a dokładna lokalizacja może być udostępniona wyłącznie osobom z listy bliskich znajomych. Zdjęć na razie nie można wysyłać — Mendelsohn chce najpierw zbudować narzędzia do moderacji treści. Zaskakująco rozsądne i zrównoważone podejście jak na aplikację, której główną funkcją jest symulowanie lotu dzięcioła.

AI w pogoni za… starymi czasami?

Carrier Pidge powstał dzięki vibe codingowi: Iarrobino opisał wizję sztucznej inteligencji, która wygenerowała mu działającą aplikację. Zajęło to jedynie trzy tygodnie. Roost z kolei, jak przyznaje Mendelsohn, był budowany z użyciem Claude Code. Obydwie aplikacje, które mają przyciągajać ludzi zmęczonych tempem współczesnej technologii, zostały stworzone przy pomocy tej samej technologii, która to tempo napędza. Co więcej, niektóre wiadomości wysłane w tych aplikacjach idą prawdopodobnie dłużej, niż zajęło stworzenie samych aplikacji.

Tutaj absurdy się jednak nie kończą. Użytkownicy Roosta szybko zauważyli, że grafiki ptaków w aplikacji zostały wygenerowane przez AI, i nie byli zachwyceni. Ludzie, którzy wybrali gołębie pocztowe, żeby odpocząć od sztucznej inteligencji, nie chcieli patrzeć na ptaki przez nią namalowane. Mendelsohn przyznał, że rozumie reakcję, ogłosił konkurs dla artystów i zapowiedział stopniowe zastępowanie grafik ręcznymi ilustracjami. Aż miło poczytać o takiej autorefleksji!

Carrier Pidge i Roost nie są jedynymi aplikacjami w tym nurcie: od lat istnieje choćby Slowly, które symuluje czas dostarczenia tradycyjnego listu. Ale fala zainteresowania „slow” komunikatorami w 2026 roku wpisuje się w szerszy trend: dumbphone’y, apki blokujące doomscrolling, cyfrowy detoks jako produkt sam w sobie. Ludzie chcą technologii, która robi mniej, wolniej i gorzej – i najwyraźniej są gotowi nawet za to zapłacić. Nawet jeśli oznacza to dreszczyk emocji i 0,2% szans, że wiadomość nigdy nigdzie nie dotrze.

Źródła:
1. https://www.techspot.com/news/113501-carrier-pidge-app-delivers-texts-110-mph-unless.html

2. https://techcrunch.com/2026/07/08/slow-cial-app-roost-forces-you-to-slow-down-to-the-speed-of-a-carrier-pigeon/

3. https://www.creativebloq.com/tech/forget-dumbphones-this-viral-app-lets-you-send-messages-by-virtual-pigeon

4. https://cybernews.com/tech/teens-instant-messages-app-carrier-pigeon/

Źródło grafik: App Store