Regeneracja w stylu AI: RheoFit i Covamio

Dziś w południe IFA otworzyła bramy dla zwykłych zwiedzających. Do wtorku przez hale Messe Berlin przewinie się według szacunków organizatora około 220 tysięcy osób, a czeka na nie ponad 1900 marek z 49 krajów pod hasłem „The Future Is Now”. Mówiąc inaczej: lawina premier, gadżetów i rzeczy, na widok których wielu z Was pewnie teatralnie przewróciłoby oczami.

Wśród nich jedna kategoria, która w tym roku wyraźniej zaznacza swoją obecność: regeneracja.

Wałek awansował

Jeszcze niedawno regeneracja była dodatkiem do fitnessu. W tegorocznym opisie strefy Beauty Tech & Wellbeing organizator wymienia ją już jako odrębną, pełnoprawną pozycję, obok sprzętu medycznego, wearables i cyfrowego fitnessu. Chyba wszyscy potrzebujemy się odrobinę zregenerować – zdaje się, że porządna regeneracja sprzeda się w każdej formie. W tym kontekście pojawiają się dwie firmy, o których najprawdopodobniej nigdy nie słyszeliście. Obie sprzedają regenerację mięśni z AI. Poza tym nie mają ze sobą nic wspólnego.

RheoFit – po robocie, spocznij na robocie

RheoFit A1 to wałek do masażu, który jeździ sam. Cylinder na gumowych gąsienicach podjeżdża pod leżącego człowieka i przetacza się wzdłuż mięśni – turla się on, nie ty, jak w przypadku „analogowych” wałków. Dwa i pół kilograma, 84 wypustki masujące, praca poniżej 45 decybeli, wytrzymuje 135 kilogramów nacisku. Szczelność IP44, czyli przeżyje pot i chlapnięcie, ale cały prysznic już nie bardzo. Sterowanie gestem albo aplikacją, w której schowane jest ponad dziesięć programów. Sesja trwa dziesięć minut, na jednym ładowaniu wałek zrobi takich sesji aż dwadzieścia cztery. Kosztuje 379 dolarów w promocji, 449 poza nią, dodatkowa nakładka „UltraDeep” to kolejne 49. Do Polski wysyłają, a obecnie Berlinie pokazują premierowo drugą generację – A1 Lite.

Producent obiecuje, że jest „szybszy niż wizyta u fizjoterapeuty”. W zestawie jest „dożywotni darmowy dostęp do trybu AI” – co dla mnie oznacza tyle, że już niedługo tryb AI nie będzie dostępny bez dopłaty. Najuczciwsze zdanie na całej stronie napisał klient, którego opinii na szczęście nikt (jeszcze) nie skasował: „urządzenie siedzi za wysoko, żeby było wygodne na plecach, ale na udach i łydkach sprawdza się świetnie.”

Inteligentny bark?

Covamio na pierwszy rzut oka wygląda na konkurencję, ale sprzedaje coś innego: trochę jakby… bark. S1 to opaska na ramię, która ma spełniać dwie obietnice – łagodzenie bólu oraz przywracanie ruchomości po urazach. Ponadto, gadżet ma pilnować, żeby pacjent nie odpuścił rehabilitacji po wyjściu z gabinetu, dlatego do opaski dołożono platformę przenoszącą plan terapii do domu. W jednym produkcie upchnięto aż cztery technologieautorski system impulsów elektrycznych, światło czerwone i bliskiej podczerwieni, strefowe grzanie oraz czujniki wspomagane przez nic innego, jak stare dobre AI. Do tego platforma zbierająca zalecenia fizjoterapeuty i historię rehabilitacji. Klientem nie jest pojedynczy użytkownik czy sportowiec, tylko ośrodek.

Tyle, że kupić się tego nie da. Sklep postawiono na Shopify, tylko nie ma w nim ani jednego produktu, a cała witryna prowadzi do „umów demo” i „zostań partnerem”. Zaufanie budują za to odznaki, pięć sztuk: zgoda lekarza, pacjenta, instytucji, eksperta i „do użytku szpitalnego”. Żadna nie odsyła do dokumentu, numeru certyfikatu ani nazwiska. Zakładka „Evidence” zawiera dokładnie dwa obrazki: wykres poprawy w skalach bólu i zakresu ruchu oraz zestawienie zadowolenia użytkowników. Bez liczby badanych, bez metody, bez jednej publikacji. Myślę, że z pewnością mogę napisać, że konkretów jeszcze brak. Na pewno by wspomnieli, gdyby jakieś były, prawda?

A co ma do tego AI?

Pytanie warte zadania wprost, bo obydwie firmy mają AI w pierwszym zdaniu opisu.

RheoFit ma w aplikacji trzy tryby: swobodny, sportowy i AI. Ten ostatni ma dostosowywać się w czasie rzeczywistym i wykonywać „skan ciała”, który tworzy mapę sztywności mięśni. Producent nigdzie nie podaje, czym tę sztywność mierzy: w specyfikacji technicznej nie ma ani kamery, ani żadnego czujnika biometrycznego. Covamio pisze o „czujnikach wspomaganych przez AI” i „platformie opartej na AI”, i na tym poprzestaje. Producenci machają sztuczną inteligencją jak flagą w nadziei, że to jest to, czego użytkownik chce i szuka. Czy tak rzeczywiście jest? Śmiem powątpiewać.

A co mają do tego Chiny?

A no jak się okazuje, w sumie wszystko.

RheoFit może brzmieć jak marka z Kalifornii: baner o darmowej wysyłce w USA, ceny w dolarach czy opinie od Bena i Klary, a jest spółką z Shenzhen. Pierwsze pieniądze dostała od tamtejszej InnoX Academy, która razem z XbotPark wypuściła już ponad dwieście firm sprzętowych, w tym DJI. Na ShowStoppers, oficjalną imprezę prasową IFA, ten sam inkubator przywiózł w tym roku czternaście startupów naraz. RheoFit był jednym z nich.

Covamio nie zostawiło w niezależnej prasie ani jednego śladu. Zostawiło za to na własnej stronie link do LinkedIna, który prowadzi nie do profilu firmy, tylko do prywatnego konta osoby o chińskim nazwisku, ale za to niby z Los Angeles. Cała aura wokół Covamio jest tajemnicza. Może uda nam się dowiedzieć więcej, jeśli odpowiednio dużo osób uwierzy w tej projekt i będzie gotowa go wesprzeć finansowo.

Czy dziwne produkty sygnowane AI zastąpią Twojego fizjoterapeutę? Już próbują, ale na ten moment żaden fizjoterapeuta o utratę pracy raczej jeszcze martwić się nie musi.

Źródła:
1. https://www.ifa-berlin.com/press-releases/ifa-moments-3https://www.ifa-berlin.com/media-days
2. https://rheofit.com/products/rheofita1
3. https://www.covamio.com/
4, https://www.prnewswire.com/apac/news-releases/rheofit-closes-pre-a-led-by-xiaohongshu-red-and-zhenfund-302627513.html
5. https://showstoppers.com/life-changing-emerging-tech-for-health-emotional-support-well-being-will-launch-at-showstoppers-ifa-2026/