Jest lipiec 2023. Elon Musk postanawia, że słowo „Twitter” nie będzie już nigdy wychodzić z jego ust w oficjalnym kontekście. Znika niebieski ptak, twitter.com zamienia się w x.com, „tweet” i „retweet” trafiają do lamusa. Brzmiało jak rebranding stulecia albo przynajmniej dobry powód, by nie płacić za utrzymanie starej domeny. Jak pisał sam Musk, miał to być czas pożegnania, w rezultacie ze wszystkimi ptakami:

Haczyk tkwi w szczegółach – w amerykańskim prawie znaków towarowych (Lanham Act) obowiązuje następująca zasada: trzy lata nieużywania tworzą domniemanie porzucenia znaku – nie jest to oczywiście automatyczna utrata praw, ale bardzo dogodny punkt wyjścia dla przeciwnika w ewentualnym sporze. Ten trzyletni okres minął właśnie w lipcu 2026. I ktoś to policzył, co do dnia.
Tym tajemniczym kimś jest Stephen Coates. I nie jest to przypadkowy gość z internetu ze sprytnym pomysłem, tylko były prawnik Twittera od znaków towarowych. Innymi słowy – człowiek, który prawdopodobnie najlepiej na świecie wie, gdzie Musk zostawił uchylone drzwi, bo sam kiedyś był odpowiedzialny za to, żeby były szczelnie zamknięte. W grudniu 2025 jego startup, Operation Bluebird, złożył do USPTO (amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych)
105-stronicową petycję o unieważnienie znaków „Twitter” i „Tweet”. Jak widać, Coates zostawił sobie zakładkę czasową. X Corp (czytaj: Musk) natomiast odpowiedział dokładnie tak, jak można się było spodziewać: pozwem federalnym i ekspresowo poprawionym regulaminem, który obecnie zabrania używania nazw i logo bez zgody. Dość późno na takie zastrzeżenia, kiedy samemu hucznie ogłosiło się pogrzeb marki.
Prawnym smaczkiem jest to, że taka sprawa praktycznie nie ma precedensu – nikt wcześniej nie próbował udowodnić w sądzie, że firma dobrowolnie porzuciła jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek internetu. To w końcu spór o słowo, które przez piętnaście lat było i rzeczownikiem i czasownikiem w codziennym języku, zapewne w wielu językach.
Twitter.now
Twitter.now, produkt Operation Bluebird, wystartował 26 sierpnia 2026 w fazie testowej – pakiet „Founding Member” kosztuje 20 dolarów i daje wczesny dostęp, numerowaną odznakę oraz prawo pierwszeństwa do wybrania nazwy użytkownika. Coates zarzeka się, że nie jest to próba odtworzenia starej platformy, tylko coś nowego pod starą i znaną nazwą.
Tym co ma wyróżniać nowego Twittera jest VERA – system AI, który każdemu postowi przypina „trust score”, czyli ocenę wiarygodności, pokazuje źródła przywoływanych twierdzeń i kontekst, a użytkownicy mogą filtrować treści według minimalnego progu zaufania. Ocena wiarygodności tego, co widzimy ma być wbudowana w sam mechanizm scrollowanie feedu. Zapowiadana jest już nawet nowa VERA 2.0, kiedy większość użytkowników jeszcze nawet nie poznała pierwszej VERY, więc ambicji nie brakuje.
Na pytanie, dlaczego akurat teraz, Coates odpowiedział krótko:
„Nie będziemy już dłużej czekać”
Co dalej?
W pozwie federalnym sędzia rzucił z ławy, że „wygląda na to, że X porzuciło roszczenia do praw własności intelektualnej do słowa Tweet'”. To nie wyrok, ale nienajlepszy znak dla prawników Muska. Sprawa przed USPTO wciąż czeka na rozstrzygnięcie.
Twitter.now działa więc trochę na kredyt. Niezależni prawnicy i tak dają mu marne szanse – dla większości ludzi „Twitter” to wciąż X, a nie coś, co nagle wymyślił ktoś inny.
Musk przez trzy lata robił wszystko, żeby ludzie zapomnieli o słowie „Twitter”. Czy naprawdę zapomnimy, czy jedynie zmienimy skojarzenia – dowiemy się z werdyktów sądowych.
Źródła:
1. https://techcrunch.com/2026/08/27/hold-up-theres-a-new-twitter-in-the-town/
2. https://arstechnica.com/tech-policy/2025/12/twitter-comeback-bid-draws-lawsuit-from-elon-musks-x-corp/
3. https://www.documentcloud.org/documents/26364751-ttabvue-92090266-can-1/
4. https://www.techtimes.com/articles/325840/20260827/twitter-trademark-abandonment-case-launched-x-corp-keeps-second-legal-weapon-regardless.htm
