Uber kontra Waymo – wspólnicy i wrogowie w jednym

Uber i Waymo nadal współpracują przy robotaksówkach, ale jednocześnie coraz mocniej ścierają się za kulisami. Powodem są nowe przepisy, które mogą zdecydować o tym, kto będzie kontrolował rynek autonomicznych przejazdów w przyszłości. Spór dzieje się w Waszyngtonie – miasto chce dopuścić do ruchu już w pełni autonomiczne pojazdy bez kierowcy (który jest obecny w robotaksówkach dla bezpieczeństwa). Waymo popiera projekt, a Uber stoi w opozycji – i co teraz?

Uber chce dać wybór

Dziś firmy rozwijające robotaksówki mogą oferować przejazdy we własnych aplikacjach. Uber chce to zmienić. Według jego pomysłu pasażer, zamiast korzystać z aplikacji konkretnego operatora, zamawiałby przejazd przez jedną platformę, np. Ubera (hehe, wiadomo). Dopiero wtedy system decydowałby lub pozwalał wybrać, czy przyjedzie tradycyjny kierowca, czy autonomiczny samochód. Firma chce nawet, aby taki obowiązek został wpisany do przepisów.

Uber ma solidny argument, bo przekonuje, że dzięki temu kierowcy nie zostaną całkowicie wyparci z rynku, a klienci zachowają możliwość wyboru. Według przedstawicieli firmy autonomiczne pojazdy nie zastąpią też człowieka w sytuacjach wymagających pomocy starszym lub osobom z niepełnosprawnościami. Nie mówiąc już o tym, gdy podczas przejazdu trzeba będzie udzielić pomocy – np. podczas zasłabnięcia.

Waymo idzie w automatyzacje

Waymo odbija piłeczkę i uważa, że nowe przepisy pozwolą bezpiecznie rozwijać autonomiczny transport, nie blokując przy tym żadnego modelu biznesowego.

Firma sprzeciwia się jednak rozwiązaniom, które zmuszałyby operatorów robotaksówek do korzystania z jednej, konkretnej platformy. W skrócie – chce zachować możliwość rozwijania własnej aplikacji i samodzielnej obsługi klientów. Ale, ale – cała ta sytuacja jest dość zabawna, bo że obie firmy nadal współpracują. W Austin i Atlancie robotaksówki Waymo można zamówić właśnie przez aplikację Ubera.

Partnerzy tylko z nazwy?

Mimo tej współpracy widać, że ich wizje przyszłości autonomicznego transportu zaczynają się rozjeżdżać.

Uber dąży do tego, aby obecni i przyszli operatorzy usług przewozowych korzystali z platform pośredniczących. Niezależnie od tego, czy dana firma będzie oferować przejazdy autonomicznymi pojazdami, czy tradycyjnymi samochodami z kierowcą. Waymo z kolei chce sprzedawać swoje usługi nie tylko za pośrednictwem takich platform, ale także rozwijać własną aplikację i budować bezpośrednią relację z klientami pod własną marką.

I co teraz?

Choć spór dotyczy na razie przepisów w Waszyngtonie, jego skutki mogą okazać się znacznie szersze. Regulacje tworzone dziś mogą stać się wzorem dla kolejnych amerykańskich miast i stanów. Wydaje się więc, że przyszłość autonomicznych taksówek przestaje zależeć wyłącznie od decyzji biznesowych i rozwoju technologii, a coraz bardziej od polityki oraz debaty dotyczącej bezpieczeństwa pasażerów.

A co do bezpieczeństwa w robotaksówkach, to różnie z tym bywa – pisałam o tym TUTAJ – chodzi o postępowanie w sprawie Avride (innego partnera Ubera, który oferuje przejazdy autonomiczne). Domyślam się więc, dlaczego Uber chce się wstrzymać z pełną automatyzacją przejazdów z pasażerami.

Źródła:
https://techcrunch.com/2026/07/13/ubers-robotaxi-lobbying-effort-has-put-it-on-a-collision-course-with-waymo/
https://waymo.com/waymo-on-uber/
https://www.wired.com/story/ubers-autonomous-vehicle-strategy-slow-their-adoption/