Czy odrosną Ci zęby?

Od kilku dni w mediach krąży informacja o „przełomowym żelu”, który ma odbudowywać szkliwo zębów, a być może także zastąpić wizytę u dentysty. Tak rewolucyjny news i to w środku sezonu ogórkowego? Czy to nie za dużo szczęścia? Sprawdziliśmy, co naprawdę za tym stoi i okazało się, że warto było kopać głębiej.

Medialna gorączka

Nagłówki w stylu „Goodbye, cavities?” i „New gel could regrow tooth enamel” obiegły w ostatnich dniach media na całym świecie, także w Polsce. Problem w tym, że to nie jest żadna nowość z sierpnia 2026 lecz recykling komunikatu prasowego Uniwersytetu Nottingham sprzed dziewięciu miesięcy. Praca „Biomimetic supramolecular protein matrix restores structure and properties of human dental enamel” zespołu pod kierownictwem Abshara Hasana i Alvaro Maty ukazała się w Nature Communications 4 listopada 2025 roku. Na tym etapie część szczęścia znika – sezon pozostaje ogórkowy, ale przynajmniej zobaczyliśmy, jak funkcjonuje dziennikarstwo newsowe (nie całe!). Zajrzyjmy głębiej, bo o ile okoliczności i brzmienie tytułów sugerują mocny clickbait, to nazwiska naukowców i autorytet uczelni zdają się temu przeczyć.

Co tak naprawdę zrobili badacze?

Zespół z Wydziału Farmacji i Katedry Inżynierii Chemicznej i Środowiskowej Uniwersytetu Nottingham, we współpracy z międzynarodowym zespołem (m.in. Strathclyde, UCSF), opracował żel na bazie tzw. elastin-like recombinamers (ELR) – specjalnie zaprojektowanych białek, które robią mniej więcej to, co amelogenina podczas powstawania zęba: pomagają uporządkować wzrost szkliwa.

Eksperymenty przeprowadzono na usuniętych ludzkich zębach. Powierzchnię szkliwa przygotowywano przez demineralizację, następnie nakładano warstwę materiału ELR i poddawano ją mineralizacji. Żel działał jak rusztowanie, kierując wzrostem kryształów apatytu zgodnie z architekturą naturalnego szkliwa. W zależności od eksperymentu proces prowadzono w kontrolowanym roztworze mineralizującym, sztucznej ślinie, a także w naturalnej ślinie pobranej od trzech zdrowych dawców. W tym ostatnim przypadku mineralizacja trwała dwa tygodnie. Testy mechaniczne symulujące szczotkowanie, żucie i kontakt z kwasami wykazały, że uzyskana warstwa pod względem badanych właściwości zachowuje się podobnie do zdrowego szkliwa. Materiał przetestowano też na odsłoniętej zębinie, co może mieć znaczenie przy nadwrażliwości.

Uwaga: to nie jest „odrastanie” w biologicznym sensie. Szkliwo nie ma żywych komórek, nie ma więc także takiej zdolności do regeneracji, jaką mają np. kości czy skóra. To, co opisuje badanie, to sterowana krystalizacja mineralna na przygotowanym podłożu białkowym. Pamiętacie szkolne doświadczenia z nitką zanurzoną w roztworze soli? Z czasem zaczynała się pokrywać kryształkami. Tu – w bardzo dużym uproszczeniu – mamy podobną logikę, tyle że rusztowanie białkowe steruje miejscem i orientacją wzrostu kryształów, czego efektem jest struktura przypominająca naturalne szkliwo.

Ząb ze zdemineralizowanym szkliwem (po lewej) i ten sam ząb po dwóch tygodniach terapii żelem, z odbudowaną strukturą kryształów (po prawej).
Źródło: nottingham.ac.uk

Czy to już leczenie?

Warto podkreślić trzy rzeczy, które giną w większości relacji medialnych:

Po pierwsze skala. W najlepszym wariancie laboratoryjnym badacze uzyskali warstwę mineralną o grubości do ok. 10 mikrometrów. Dla porównania pełna grubość szkliwa na powierzchni żującej trzonowca może sięgać ok. 2000 mikrometrów. Nie oznacza to jednak, że metoda jest bezużyteczna – jej celem nie jest odbudowanie całej grubości szkliwa, lecz naprawa cienkich warstw powierzchniowych, np. w przypadku erozji lub demineralizacji.

Po drugie brak wyników klinicznych. Wszystkie opisane w Nature Communications eksperymenty przeprowadzono poza organizmem, na usuniętych zębach. Badanie nie mówi więc jeszcze, jak materiał będzie się zachowywał przez miesiące lub lata w prawdziwej jamie ustnej, ani czy rzeczywiście zapobiegnie próchnicy. Od lipca 2026 sytuacja zaczyna się jednak zmieniać – ruszyło pierwsze niewielkie badanie kliniczne Epinamelu na pacjentach. Do tego jeszcze wrócimy.

Po trzecie konflikt interesów. Hasan i Mata nie ukrywają, że są współzałożycielami i udziałowcami spółki Mintech-Bio Ltd, powołanej do komercjalizacji tej technologii. To oczywiście nie unieważnia wyników, ale oznacza, że cytowane w mediach zapewnienia w stylu „bezpieczne, szybkie, skalowalne” pochodzą od osób, delikatnie mówiąc, mocno zainteresowanych sukcesem technologii, a nie z niezależnych badań klinicznych.

Łyżka miodu w beczce dziegciu

Wbrew pozorom badania nad żelem są istotne – wystarczy tylko odrzucić clickbaitowe tytuły w mediach i obietnice krociowych zysków w prospektach Mintech-Bio.

W leczeniu większych ubytków stomatologia od dekad opiera się przede wszystkim na schemacie: uszkodzenie -> usunięcie zniszczonej tkanki -> odbudowa materiałem zastępczym. Te badania testują inne podejście: uszkodzenie -> stworzenie warunków, w których mineralna struktura przypominająca tkankę odbudowuje się w procesie sterowanej mineralizacji.

Takie podejście doskonale pasuje do szerszego trendu w biomateriałach i medycynie regeneracyjnej, który od lat przenosi się z jednej tkanki na drugą: w chrząstce to zatwierdzona przez FDA (amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków) terapia MACI, w której własne komórki chrząstki pacjenta osadza się na kolagenowym rusztowaniu i wszczepia w ubytek; w kości od lat stosuje się rusztowania i membrany sterujące regeneracją, często wzbogacone czynnikami wzrostu, zamiast wyłącznie przeszczepów; w skórze podobną rolę pełnią produkty typu Dermagraft: rusztowania fibroblastowe stosowane w leczeniu owrzodzeń; a w rogówce Holoclar, zatwierdzony już w 2015 roku jako pierwszy w Unii Europejskiej lek oparty na komórkach macierzystych, odbudowujący nabłonek rogówki z autologicznych komórek macierzystych rąbka. Badanie z Nottingham wpisuje się w tę samą logikę, tylko zastosowaną do tkanki, która sama nie ma zdolności regeneracyjnych. Nowością nie jest tu sam pomysł remineralizacji, lecz uzyskana przez badaczy kontrola nad organizacją i właściwościami powstającej warstwy.

Innymi słowy: to nie jest pojedyncza sensacja z jednego uniwersytetu, tylko kolejny epizod w konsekwentnie rozwijanym podejściu badawczym, które powoli zmienia definicję tego, czym w ogóle jest „leczenie” uszkodzonej tkanki.

Kiedy żel trafi do gabinetów?

Tu robi się mniej efektownie, niż sugerują nagłówki.

Spółka Mintech-Bio, powołana do komercjalizacji tej technologii, działa od 2022 roku. Według materiałów firmy, technologia opiera się na kilkunastu latach badań i uzyskała ok. 3,2 mln dolarów grantów badawczych.

Finansowanie komercyjne na razie jest skromne. Według baz Dealroom i Tracxn do końca 2023 roku spółka pozyskała ok. 945 tys. dolarów. W czerwcu 2024 roku dom maklerski US Capital Global Securities ogłosił ofertę objęcia akcji o wartości do 9,5 mln dolarów, ale nie znaleźliśmy żadnego publicznego potwierdzenia, że finansowanie zostało zrealizowane. W materiałach inwestycyjnych z 2024 roku firma deklarowała rozwój co najmniej sześciu profesjonalnych produktów stomatologicznych w ciągu kolejnych pięciu lat; pierwszym z nich jest Epinamel. Spółka szacuje swój docelowy rynek na 256 mln dolarów w USA i 3,3 mld dolarów globalnie. To jednak jej własne szacunki, a nie niezależna analiza rynkowa.

Najważniejsze: badania kliniczne jednak ruszyły. I co ciekawe, niemal dokładnie wtedy, gdy media ponownie zaczęły publikować dziewięciomiesięcznego newsa. W ClinicalTrials.gov znajduje się już badanie NCT07730359 sponsorowane przez Mintech-Bio. Rejestr podaje 6 lipca 2026 roku jako faktyczną datę rozpoczęcia, a sam wpis został publicznie udostępniony 28 lipca. Badanie ma objąć zaledwie 20 osób i dotyczy tzw. white spot lesions – wczesnych zmian demineralizacyjnych szkliwa, często widocznych po zdjęciu aparatu ortodontycznego. U każdego uczestnika Epinamel ma być porównywany z dostępnym już preparatem Curodont Repair. Zakończenie badania zaplanowano na styczeń 2027 roku.

To ciekawy paradoks: media w sierpniu 2026 roku jako nowość opisują badanie laboratoryjne z listopada 2025, podczas gdy prawdziwa nowość przechodzi niemal niezauważona – technologia właśnie zrobiła pierwszy krok z laboratorium do jamy ustnej pacjentów. Tyle że jest to dopiero małe badanie pilotażowe. Nie ma jeszcze wyników, nie wiadomo więc, czy efekt obserwowany na usuniętych zębach powtórzy się u ludzi ani jak trwały okaże się w rzeczywistych warunkach. Deklaracja Maty z listopada 2025 o „pierwszym produkcie już w przyszłym roku” nadal wygląda bardzo ambitnie, zwłaszcza że zakończenie tego badania przewidziano dopiero na koniec stycznia 2027 roku.

Jeśli po zjedzeniu loda (lub po przeglądzie prasy) bolą cię zęby, Epinamel dziś jeszcze nie pomoże. Dostępne pozostają pasty przeznaczone do zębów nadwrażliwych i profesjonalne metody leczenia dobierane przez stomatologa. Ciekawszy niż sam produkt jest jednak kierunek, w którym idzie dziś cała ta gałąź nauki. I to on, a nie kolejny wiralowy nagłówek, zasługuje na uwagę.

Źródła:

  1. Nature Communications – „Biomimetic supramolecular protein matrix restores structure and properties of human dental enamel” (Hasan A. et al., 16, 9434, 2025). Link
  2. PubMed – zapis pracy (i deklaracja konfliktu interesów). Link
  3. Medical Daily – „The Enamel-Regrowing Gel in Your Feed Was Tested on Extracted Teeth, Not in Anyone’s Mouth” (29 lipca 2026). Link
  4. ScienceDaily / University of Nottingham – „Goodbye, cavities? New gel could regrow tooth enamel” (wersja z 23 lipca 2026). Link
  5. US Capital Global Securities – komunikat o ofercie inwestycyjnej Mintech-Bio (czerwiec 2024). Link
  6. Tracxn – profil finansowania Mintech-Bio. Link
  7. Dealroom – profil spółki Mintech-Bio. Link
  8. ClinicalTrials.gov – „Clinical Investigation of the Performance of Epinamel for Dental White Spot Lesions” (NCT07730359). Link

Grafika nagłówkowa: Gustavo Fring | Pexels