4 września w Berlinie ruszają targi IFA. Pełna nazwa to: Internationale Funkausstellung, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „międzynarodowa wystawa radiowa”. Co prawda radia nikt tam od dekad nie szuka, za to w tym roku, 102 lata po założeniu, na halach obok Funkturm można podziwiać najróżniejsze świeżynki z szeroko pojętego świata technologii. Nazwa się nie zmieniła. Zawartość – jeszcze jak!
Targi: trochę historii (można pominąć)
Historia zaczęła się w 1924 roku jako „Große Deutsche Funkausstellung”, innymi słowy: pokaz odbiorników radiowych dla niemieckiej publiczności. W 1930 roku otwarcie poprowadził sam Albert Einstein, a w kolejnych latach na targach pokazano takie nowinki, jak pierwsze radio samochodowe (1932), zanim wojna wstrzymała imprezę na prawie dekadę. Po wznowieniu wydarzenia w 1950 roku targi przez kolejne pół wieku odbywały się co dwa lata, wędrując między Düsseldorfem, Frankfurtem i Stuttgartem. Na coroczny rytm wróciły dopiero w 2005 roku. W 1971 roku, przy okazji powrotu do Berlina, wydarzenie przemianowano na Internationale Funkausstellung i tego samego roku zaprezentowano pierwsze magnetowidy.
Zawartość targów zmieniała się z każdą kolejną falą technologii. W 2011 roku to właśnie na scenie w Berlinie Samsung pokazał pierwszego Galaxy Note’a – telefon na tyle duży, zwłaszcza biorąc poprawkę na technologiczny krajobraz w roku 2011, że dziennikarze ironicznie stworzyli dla niego osobne słowo: „phablet”. Scena targów widziała wiele premierowych produktów, pierwszych w swojej kategorii – od pierwszego walkmana, do pierwszego zakrzywionego telewizora OLED. Pytanie brzmi: czy w 2026 da się jeszcze zaskoczyć? Czego możemy się spodziewać po tegorocznych targach?
Edycja 2026: czego się spodziewać?
Tegoroczna edycja ma być rekordowa: organizatorzy spodziewają się ponad 1900 wystawców i około 200–220 tysięcy odwiedzających z ponad 140 krajów, czyli więcej ludzi niż mieszka w niejednym polskim mieście wojewódzkim, upchniętych w kilku halach na pięć dni. Fakt, który raczej nikogo nie zaskoczy: liczba chińskich wystawców ma wzrosnąć z około 700 w zeszłym roku do ponad 900 w tym.
Ta liczba stanowi blisko połowę wszystkich firm na targach. „Niemieckie targi radiowe” robią się więc coraz bardziej chińskie, ale to chyba jak wszystko w ostatnich latach, czyż nie?
Motywem przewodnim ma być nic innego jak… sztuczna inteligencja. Oczywiście nie jako osobna kategoria produktów, tylko coś wplecionego we wszystko co istnieje i co można sobie wyobrazić – od pralek po soundbary. Innymi słowy: po raz kolejny trudno będzie znaleźć stoisko, na którym nikt nie powie słowa „AI” przynajmniej raz na minutę i nie odmieni go przez wszystkie przypadki (w języku niemieckim też jest dużo przypadków, co nie?).

IFA vs CES
Punkt odniesienia, który możecie kojarzyć z naszych corocznych relacji z CES, to nie do końca ten sam koncert. Styczniowe CES w Las Vegas to poligon dla najbardziej przełomowych zapowiedzi świata – mnóstwo prototypów, z których realistycznie większość nigdy nie trafi do sklepów. IFA jest bliżej pokazu mody niż wielkiego futuryzmu: mniej blichtru, za to więcej sprzętu, który naprawdę wyląduje na półkach za kilka miesięcy. Bonus dla tego zestawienia: w przeciwieństwie do CES-u, IFA od dawna jest otwarta też dla zwykłych zwiedzających, nie tylko dla branży, będąc bardziej precyzyjnym: dni dla mediów to 2–3 września, oficjalne zwiedzanie rusza 4 września i potrwa do 8 września. Na miejscu jest już Kuba, więc można być bardziej niż pewnym, że pokaże, co na tegorocznej edycji rzeczywiście jest najlepsze, co najśmieszniejsze, a co najbardziej dystopijne. Redakcja zaciera rączki na nowości, jesteśmy gotowi!
Źródła:
1. https://www.berlin.de/gamescapital/events/ifa-2026-1657065.en.php
2. https://www.ifa-berlin.com/visit
3. https://www.ifa-berlin.com/history-of-ifa
4. https://news.samsung.com/global/from-einstein-to-samsung-a-brief-history-of-ifa
