17 września Spotify uruchomiło Fresh Finds Forward, program wsparcia dla początkujących, niezależnych artystów. Program rocznie ma obejmować około 10 tysięcy osób i wspierać je na najróżniejsze sposoby. To ciekawy ruch ze strony Spotify, biorąc pod uwagę dość… skomplikowaną relację między gigantem, a małymi niezależnymi artystami. Czy ten projekt ma szansę to zmienić? Nie wiem, choć się domyślam.
Fresh Finds, czyli co?
Samo Fresh Finds działa od dekady, jest to seria redakcyjnych playlist Spotify poświęconych niezależnym i początkującym artystom. Przewinęło się przez nie już ponad 80 tysięcy wykonawców ze 127 krajów, w tym osoby, którym później udało się zrobić dużą karierę.
Od 2024 roku Fresh Finds wygenerowało ponad 128 milionów nowych odkryć artystów, a prawie 70% odtworzeń na tych playlistach pochodziło od osób, które danego wykonawcy wcześniej nie słuchały. Ponad połowa artystów trafiło później również na inne redakcyjne playlisty Spotify. Nie da się ukryć, że dla początkujących twórców, to wszystko zdawało się być złotym biletem do kariery.
Teraz Spotify chce pójść o krok dalej. Joe Hadley, odpowiedzialny w firmie za Music Content and Partnerships, przekonuje, że program powstał po latach słuchania tego, czego niezależni artyści naprawdę potrzebują.
I tu pozwolę sobie postawić małą gwiazdkę. Bo artyści rzeczywiście od lat bardzo głośno mówią Spotify, czego potrzebują. I nikt nie prosił o tego typu program – potrzeby artystów są zdecydowanie bardziej przyziemne. Ale do tego jeszcze wrócimy.
Co artyści właściwie dostaną?
Do Fresh Finds Forward zapraszani są artyści, którzy trafili na którąś z globalnych playlist Fresh Finds od 1 stycznia 2026 roku. Program jest dobrowolny, trwa 12 miesięcy i – w przeciwieństwie do Discovery Mode (niżej wyjaśniam) – nie wymaga oddawania części tantiem w zamian za promocję.
Spotify obiecuje artystom dość pokaźny pakiet startowy, którym nikt, kto dopiero zaczyna przygodę w branży muzycznej, by nie pogardził. Mianowicie, są to: wcześniejszy dostęp do wybranych nowych funkcji platformy, narzędzia do produkcji, masteringu i dystrybucji muzyki oraz bibliotekę sampli (Splice) i dźwięków do tworzenia utworów. Do tego dochodzą spotkania z ludźmi z branży, networking i szansa na dodatkowe wsparcie przy trasach koncertowych czy produkcji teledysków.
Artyści z USA będą mogli skorzystać również z darmowych sesji w profesjonalnych studiach nagraniowych, m.in. w słynnym Electric Lady Studios w Nowym Jorku. A na dokładkę Spotify dorzuca wisienkę na torcie: sześć miesięcy terapii przez BetterHelp.
Spotify na bieżąco pokazuje też uczestników programu i ich kolejne osiągnięcia na profilach @SpotifyforArtists na Instagramie i TikToku. Można więc już sprawdzać kto się załapał, a co za tym idzie – gdzie i w jakim tempie zmierza ich kariera.
Odrobina kontekstu
Spotify przez lata przeszło drogę od firmy, która miała uczynić legalne słuchanie muzyki wygodniejszym od piractwa, do jednego z najpotężniejszych pośredników całej branży. A relacja tego pośrednika z muzykami od dawna bywa, delikatnie mówiąc, bardzo złożona.
Od 2024 roku utwór musi przekroczyć 1000 odtworzeń w ciągu 12 miesięcy, żeby w ogóle uczestniczyć w podziale tantiem za nagrania. Spotify tłumaczy, że najmniejsze wypłaty były tak niskie, że często i tak nie docierały do wykonawców. Pieniądze przypadające na utwory poniżej progu nie zostają jednak u platformy – wracają do wspólnej puli i zwiększają wypłaty dla tych, które próg przekroczyły. W praktyce najmniejsi artyści zarabiają więc okrągłe zero, a ich część tortu trafia do wykonawców, których muzyka już radzi sobie lepiej.
Spotify pod wieloma względami ma na pieńku nie tylko z artystami, ale i z użytkownikami. Spotify dopiero niedawno wprowadziło lossless, czyli muzykę odtwarzaną bez strat jakości wynikających z kompresji. Nadal jednak nie oferuje Dolby Atmos, które Apple Music wprowadził już w 2021 roku.
Kontrowersje budzi też wspomniany wcześniej Discovery Mode. Artyści i wytwórnie mogą wskazać utwory, które Spotify ma częściej podsuwać słuchaczom w funkcji Radio, Autoplay czy spersonalizowanych miksach. Nie płacą za to z góry, zamiast tego Spotify pobiera 30% prowizji od tantiem wygenerowanych przez takie odtworzenia. Innymi słowy: większy zasięg można dostać w zamian za mniejszy kawałek przychodu. No cóż, wszystko ma swoją cenę.
Jest też oczywiście problem zalewającego Spotify AI slopu. Spotify dopiero teraz zaczyna oznaczać fikcyjne konta jako AI Persona i domyślnie wyłączać je z rekomendacji redakcyjnych i algorytmicznych. Firma sama przyznaje, że użytkownicy skarżyli się na odkrywanie po fakcie, że polecany im „artysta” właściwie nie istnieje.
To jak z tą terapią?
Fresh Finds Forward w gruncie rzeczy brzmi jak naprawdę dobry projekt. Może pomóc początkującym artystom otworzyć wiele drzwi, do których dotychczas nierealne było się dopchać. Trudno to jednak odbierać jako zmianę frontu na ten wspólny, biorąc pod uwagę, że Spotify pomaga młodym artystom przeskoczyć płotki, które sam ramię w ramię z branżą rozstawił…
A sześć miesięcy terapii? Patrząc na realia branży muzycznej i współpracę ze Spotify, może się jeszcze okazać najbardziej praktycznym i cennym benefitem całego pakietu.
Źródła:
1. https://newsroom.spotify.com/2026-09-17/fresh-finds-forward/
2. https://www.theverge.com/entertainment/996505/spotify-fresh-finds-forward
3. https://www.apple.com/newsroom/2021/05/apple-music-announces-spatial-audio-and-lossless-audio/
4. https://support.spotify.com/pl/artists/article/using-discovery-mode-in-spotify-for-artists/
