QuickShot II – czy to powrót króla?
Jeśli kiedykolwiek próbowaliście grać w International Karate na padzie od PlayStation – wiecie, że coś tu nie gra. A jeśli nigdy nie mieliście w ręku joysticka z lat 80., to tym bardziej przeczytajcie ten tekst.
Firma Retro Games wskrzesza legendę – QuickShot II wraca na biurka. I jest szansa, że zmieni wasz sposób grania w gry retro. Bo umówmy się: granie w klasyki na nowoczesnym padzie to jak jedzenie pizzy widelcem – niby się da, niby wygodnie, ale gdzieś po drodze ucieka cała frajda.



Renesans Retro
Od kilku lat obserwujemy niesamowity renesans starych komputerów. To już nie tylko zakurzone Commodore wyciągnięte ze strychu, ale szybko rozwijająca się scena: nowe gry, coraz lepsze emulatory, mniej lub bardziej wierne kopie 8-bitowych oryginałów. Problem w tym, że o ile sprzęt mamy coraz lepszy, o tyle sterowanie nim utknęło w martwym punkcie.
Dziś gramy głównie na padach. Jasne, są precyzyjne, ale nie do końca pasują do dynamiki gier z lat 80. Klasyczny joystick to inna filozofia ruchu – tu pracuje cała dłoń, a nie tylko kciuki. To właśnie ta fizyczność sprawia, że stare tytuły „smakują” tak, jak powinny.
Do tej pory fani retro mieli mocno ograniczony wybór. Kupowanie używanych, kilkudziesięcioletnich joysticków to ruletka, a jedyną nową, powszechnie dostępną propozycją był joystick Competition Pro. To jednak konstrukcja stricte arcadowa – kształtem i charakterem przypominająca panel z salonu gier. Tymczasem klasyczny, pistoletowy uchwyt QuickShota to zupełnie inna zabawa. To ergonomia, którą wielu z nas ma zapisaną w pamięci mięśniowej.
Najlepszym dowodem na to, że naprawdę potrzebowaliśmy porządnego joysticka, był sukces kampanii Unithor na Kickstarterze. Projekt polskiego „joysticka marzeń” w krótkim czasie zebrał ponad 80 000 euro, co jasno pokazało że nisza jest realna i znajdą się klienci gotowi zapłacić za jakość premium. Niestety, od sukcesu zbiórki minęły ponad trzy lata, a gotowy produkt jeszcze nie trafił do rąk graczy (producent zapewnia, że stanie się to w najbliższych miesiącach). Retro Games wchodzi więc w dobrym dla siebie momencie, dając nam coś „tu i teraz”.
Nowe funkcje w starym kształcie
To, co mnie najbardziej cieszy w nowym QuickShocie II, to fakt, że nie jest on ślepą kopią jeden do jednego. Producent odrobił pracę domową:
- Więcej przycisków: klasyk miał dwa, nowa wersja ma ich aż osiem. To zbawienne przy obsłudze emulatorów (menu, save state, load state).
- Mikrostyki: zamiast tradycyjnych blaszek/gumek, które były zmorą dawnych, tanich egzemplarzy, mamy tu mechanizmy znane z droższych modeli. Obietnica zdecydowanie większej trwałości wygląda więc całkiem realnie.
- USB: standard, który pozwoli na zabawę zarówno emulacją na PC, jak i współczesnymi inkarnacjami dawnych sprzętów (The Spectrum, The 400 Mini, a już niedługo The A1200).
Byłoby świetnie, gdyby zadziałały przejściówki na port DB9 – perspektywa podłączenia fabrycznie nowego joysticka do wiekowego Atari czy oryginalnego C64 jest bardzo kusząca.
Czy QuickShot II to produkt dla każdego?
Pewnie nie. Ale dla każdego, kto choć raz poczuł lub chce poczuć magię ładowania gry z kasety czy dyskietki, to pozycja obowiązkowa. Retro Games wykonuje dobry ruch – zamiast obiecywać rewolucję, dają nam sprawdzoną konstrukcję dostosowaną do współczesnych standardów.
Joystick zadebiutował na rynku 30 stycznia i jest dostępny w Europie, USA oraz Australii. W Polsce bez problemu znajdziemy go w ofertach kilku sieciówek. Niezła cena (149 – 169 zł w zależności od sklepu) i brak realnej konkurencji sprawiają, że wróżę temu powrotowi spory sukces. Ja już szukam miejsca na biurku.
Źródła:
https://presse.plaion.com/pl/Retro-Games-Ltd-Announces-THEQUICKSHOT-II
https://www.techpowerup.com/345827/retro-games-thequickshot-ii-is-now-available
Zdjęcia: materiały prasowe PLAION
