Wszystko co dobre, szybko się kończy! Więc i my powoli rozstajemy się z tegorocznymi targami w Las Vegas. Kilka dni wypełnionych neonami, kilometrami hal i rozmowami o przyszłości technologii minęło w mgnieniu oka. Było trochę zaskoczeń, sporo złudzeń, garść niepowodzeń, kilka problemów technicznych i AI absolutnie wszędzie – nawet tam, gdzie nikt tego nie potrzebował. Pozwólcie, że zamkniemy targi krótkimi komentarzami od redaktorek! ❤️
Kinga:
Tegoroczne targi CES zaskoczyły mnie ilością słodkich (często bezsensownych) pierdółek. Mam tu na myśli między innymi Sweekar, które zyskało miano AI Pocket Pet, a nam niesamowicie przypomina Tamagotchi. Bardziej okrojoną wersją tego konceptu jest Senso, czyli inteligenty czujnik do pielęgnacji roślin w formie gry. Obie marki stawiają na uroczy design i nostalgię milenialsów! Kolejnym słodkim gadżetem była terapeutyczna panda An’An, której heroiczną wizję pomocy społeczeństwo nieco podważam, ale trzeba przyznać, że design i storytelling marki robią swoje.
Moją szczególną uwagę zdobyły produkty z pogranicza fashion&beauty – Smart Bag od Peuty oraz zestaw paznokci press on, które zmieniają kolor w appce od iPolish. Wydaje mi się, że obie marki rozpoczęły trend, który będzie kontynuowany, a mianowicie – maksymalną personalizację gadżetów i wearables. Czy te produkty uważam za trafione? Niekoniecznie, ale wizja jest ciekawa. Nielekki szok wywołało też Dreame, które znane jest z urządzeń domowych, a na tegorocznych targach zaprezentowało wizję najszybszego samochodu! 🚗🚗🚗
Podoba mi się rozstrzał na dwie kategorie produktów, gdzie pierwszą można nazwać „szybciej, mocniej, lepiej i nowocześniej” a drugą „chill i retro sprzęty (ale dobra jakość)”. Pod pierwszą mogłabym podpiąć kumpla AI od Razera i większość ulepszeń w laptopach od Lenovo. Na przeciwległym biegunie jest powrót zegarków Pebble, dobrze wykonane słuchawki od Fender bez zbędnych bajerów i Communicator od Clicks, czyli to, co ma na myśli Twoja babcia, gdy mówi, że chce „nowoczesny telefon”.
Paula:
Przed CES 2026 miałam nadzieję: AI zacznie rozwiązywać konkretne problemy – i są produkty, które w tę filozofię jakkolwiek się wpisały. Jednocześnie AI nadal głównie mierzy – tylko coraz częściej udaje, że jest grzeczne: mniej cyferek, więcej interpretacji i trybów „nie patrz codziennie”. CES dowiózł też swoje “głupotki” i kategorię, którą nazwałabym “uczyń wszystko co robisz smart” (CleverK9 dla psa, GLYDE do fade’ów), ale najciekawszy był kontrtrend: mniej AI na na piedestale, więcej lokalnie/offline – jak Pebble z lokalnym LLM do transkrypcji albo LEGO, które mówi wprost: bez ekranów i bez aplikacji.
Gdybym miała podsumować te targi i wszystkie prezentowane nowości: technologia nadal znajduje przestrzeń, żeby się rozwijać, ale producenci zdają się mieć coraz więcej świadomości, że dla większości użytkowników marzeniem nie jest „więcej AI”, tylko więcej spokoju – a najlepsze produkty to te, które realnie ułatwiają życie, potrafią działać w tle i nie kradną show.
Patrycja:
Jak nie wiadomo o co chodzi, to… chodzi o AI?
Bardzo kibicuję produktom, które mają pomagać nam w rozwiązywaniu problemów zdrowotnych, prewencji, naszego samopoczucia; nawet doceniam te, które na pierwszy rzut oka wydają się głupie (np. odkurzacz sterowany padem, o którym posłuchacie tu!), ale w efekcie chata jest czysta, zwierze nakarmione (i przebadane!), seniorzy zaopiekowani (przez pandę AI albo Smart Materac) <3
Nie pojmuję natomiast konceptu generowania kolejnych elektrośmieci, nie wiem, co za tymi pomysłami stoi, po co producenci decydują się na produkt potrzebny nikomu – a takich moim zdaniem w tym roku było zdecydowanie za dużo.
Przykładów nie brakuje:
- smart lizak (bez komentarza)
- wentylator dla niemowląt (dla niemowląt!!!)
- torebka z ekranem, do wyświetlania różnych teł (nie podoba mi się wizja)
- lampo-suszarka do włosów (niemodne jest suszyć włosy w łazience, usiądź wygodnie na kanapie, lampa wywietrzy Twoją głowę i przy okazji wszystkie dokumenty, które zostawiłeś na stole)
Zabrakło mi latających samochodów, bo od zawsze łudziłam się, że one jednak powstaną – z tą nadzieją czekam na następne targi CES, w milczeniu również wspominając czasy bez AI. Mleko się rozlało. Ponoć myśleć źle o AI, to jak myśleć źle w ’93 o tym, że internet istnieje. Cóż, nie biadolę i zostawiam Was ze wszystkimi przemyśleniami! To był wspaniały Las Vegasowy czas, dzięki, że czytaliście!
Źródło grafiki:
https://www.zdnet.com/article/ces-2026-recap/
Filmy z targów CES Kuby Klawitera:
