Apple ogłasza podwyżki, a my próbujemy czytać między wierszami

25 czerwca internet zalała fala informacji o podwyżkach sprzętu Apple. O tym dlaczego ten ruch wzbudził aż takie zainteresowanie, co Apple przemilczało i kto jeszcze gra w tę grę przeczytacie niżej.

Zacznijmy od gorzkiej pigułki. Podwyżki objęły cały świat, choć w różnych jego częściach miały różną skalę. W naszym kraju nowe ceny prezentują się tak:

SprzętStara cenaNowa cenaZmiana
MacBook Neo (bazowy)2999 zł3499 zł+16,7%
MacBook Air M5 (bazowy)5499 zł6499 zł+18,2%
MacBook Pro 14″ M58499 zł9999 zł+17,7%
Apple TV 4K (64GB)829 zł999 zł+20,5%
Mac Studio M3 Ultra (top)19 999 zł26 999 zł+35,0%

To oczywiście tylko kilka przykładów. Pełną listę zmian można już znaleźć w oficjalnych cennikach.

Warto zauważyć, że już w maju z oferty Apple zniknęła najtańsza konfiguracja Mac mini (256GB) za 599 dolarów, a bazowy model zaczął kosztować 799 dolarów. Podwyżka odbyła się po cichu i bez ogłoszeń.

Podwyżkami nie zostały objęte iPhone, Apple Watch, AirPods. Czyli – zapewne nie przypadkiem – najbardziej dochodowe produkty w portfolio. 

Podwyżki się zdarzają, o co więc ten hałas?

W przypadku Apple dotychczasowa polityka cenowa opierała się na zasadzie “nowy produkt – nowa cena”. Obecne zmiany cen w środku życia generacji są więc ewenementem, mówiącym o kondycji branży więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
Apple w oświadczeniu dla mediów napisało, że dotąd chroniło klientów przed podwyżkami, ale „dotarło do punktu”, w którym musi zacząć korygować ceny.

Brzmi OK, do momentu w którym zauważysz słowo „zacząć„. 

Tim Cook jeszcze w kwietniu ostrzegał, że ograniczenia w dostawach pamięci będą trwać „kilka miesięcy”. Tydzień przed podwyżką powiedział Wall Street Journal coś dużo bardziej dramatycznego: to powódź stulecia, niczego podobnego nie widziałem w żadnej branży od 40 lat. Kiedy szef Apple sięga po takie metafory, to raczej nie jest dobry znak dla naszych portfeli.

W praktyce kryzys pamięciowy odziedziczy formalnie John Ternus, który zastąpi Cooka na fotelu CEO 1 września (pisaliśmy o tym tutaj). Super prezent powitalny.

Wszyscy mamy problem

I tu robi się jeszcze ciekawiej, bo akurat tego samego dnia Microsoft ogłosił podwyżkę Xboxa – i to nie pierwszą. To trzecia korekta cen konsoli w ciągu 13 miesięcy. Od 1 sierpnia: +100 dolarów za wersję 512 GB, +150 dolarów za 1 TB. Wariant 2 TB po prostu znika z oferty, bo przy obecnych kosztach pamięci nie da się go już sensownie wycenić.

Microsoft nie owija w bawełnę: ceny pamięci i nośników wzrosły 2,5-krotnie, a do jesieni 2027 oczekują kolejnego podwojenia. I nie jest to wróżenie analityków lecz deklaracja producenta zawarta w jego własnym komunikacie.

Konsole mają tu dodatkowy problem, którego nie ma Apple: od lat sprzedaje się je poniżej kosztu produkcji, licząc na zarobek na grach i subskrypcjach. Kiedy komponent, który stanowi istotny procent kosztu, drożeje kilkukrotnie, ten model upada szybciej niż u kogoś, kto od początku sprzedaje sprzęt z marżą premium.

Lista poszkodowanych rośnie: Sony już podniosło ceny PS5 (i odnotowało rekord sprzedaży, bo ludzie kupowali „zanim zdrożeje” – klasyka). Valve wycenił Steam Machine wyżej niż planował (tutaj przeczytacie o tym, co sądzimy o nowym produkcie Valve), tłumacząc się tym samym niedoborem pamięci RAM. Branża zaczyna nazywać to „RAMageddonem” albo, ładniej, „chipflacją”. I to, co brzmi jak wytwór nieco skacowanego copywritera to termin, który realnie funkcjonuje już w analizach finansowych.

Kto jest winny, a kto za to płaci?

Winowajcą jest oczywiście AI – konkretnie boom na centra danych, które zjadają moduły pamięci w tempie, jakiego rynek nigdy nie planował. Firmy budujące infrastrukturę AI płacą tyle, że producenci pamięci wolą obsługiwać je, a nie Ciebie kupującego nowy laptop.

Liczby robią się brutalne: według JPMorgan udział samej pamięci DRAM/NAND w koszcie materiałów potrzebnych do budowy iPhone’a może skoczyć z 10–15% do ponad 45% do 2027 roku. Mamy więc do czynienia nie tyle z korektą cennika, co ze zmianą struktury, która zostanie z nami na dłużej niż jeden kwartał.

Morał? Każda opowieść o tym, że „AI zmieni świat na lepsze” warto czytać równolegle z cennikiem sprzętu, który Cię interesuje. W najbliższym czasie zmiany będą najbardziej widoczne właśnie w cenach.

Źródła:

  1. MacRumors – „Apple Explains Why It Raised Prices on 14 Products Today”. Link
  2. CBS News – „Apple and Microsoft are raising their prices by hundreds of dollars as chip costs soar”. Link
  3. CNBC – „Apple posts worst day in over a year after MacBook and iPad price hikes”. Link
  4. AppleInsider – „Apple stock getting hit after price hikes, analysts mostly nonplussed”. Link
  5. Xbox Wire – „Updated Xbox Console Prices”. Link
  6. CBC News – „Apple and Microsoft hike prices as AI crunches global memory chip supply”. Link
  7. GameSpot – „Steam Machine Price and Release Date Officially Confirmed By Valve”. Link
  8. Push Square – „Valve’s New Steam Machine Costs Almost Twice as Much as a PS5″. Link
  9. ComicBook.com – „Steam Machine vs PS5 Pro: Price and Specs Explained”. Link
  10. Invezz – „Apple stock falls as memory shortage forces company to hike Mac and iPad prices”. Link