Googlebook ma być laptopem dla Androida. Tylko czy Android jest gotowy na Googlebooka?

Google otworzył zamówienia przedpremierowe na pierwsze Googlebooki. Ma to być nowa kategoria komputerów, łącząca Androida z tym, co przez lata Google rozwijał w ChromeOS. Ceny zaczynają się od 899 dolarów, a pierwsze modele przygotowały Acer, ASUS, Dell, HP i Lenovo. W Stanach Zjednoczonych trafią do sprzedaży 4 października.

Google przy tym projekcie nie mówi o Googlebooku jako o kolejnym Chromebooku. Nowe komputery są zbudowane w oparciu o technologię Androida, uzupełnioną o desktopowe elementy ChromeOS. Mają mocniejsze podzespoły, minimum 16 GB RAM-u, wysokiej jakości ekrany i procesory Intela lub Qualcomma. Do tego dochodzi oczywiście Gemini AI, któremu Google poświęca znaczną część komunikacji.

Laptop, na który czekał twój telefon

Tak właśnie Google reklamuje Googlebooka i tym razem marketingowy slogan całkiem dobrze tłumaczy strategię.

Googlebook ma bardzo dobrze współpracować ze smartfonem z Androidem. Funkcja Cast My Apps pozwoli otwierać na komputerze aplikacje działające na telefonie, bez instalowania ich na laptopie. Quick Access udostępni z kolei pliki ze smartfona bezpośrednio w menedżerze plików komputera. Google mówi też o płynnym rozpoczynaniu pracy na jednym urządzeniu i kontynuowaniu jej na drugim.

Brzmi znajomo?

Apple od lat sprzedaje nie tylko MacBooka, iPhone’a czy iPada, ale przede wszystkim korzyści wynikające z posiadania ich razem. Google ma ogromny ekosystem Androida, lecz dotąd nie miał równie oczywistego odpowiednika MacBooka.

Z tej perspektywy Googlebook wygląda więc jak próba wypełnienia tej właśnie luki. Ma przekonać posiadacza telefonu z Androidem, że najbardziej naturalnym komputerem dla jego smartfona z systemem od Google jest laptop Google.

Tyle że tutaj zaczyna się trudniejsza część.

Miliony aplikacji to jeszcze nie desktopowy ekosystem

Androidowi z pewnością nie brakuje aplikacji. Problem polega na czymś innym: program zaprojektowany do obsługi palcem na sześciocalowym ekranie nie staje się automatycznie dobrym programem desktopowym tylko dlatego, że uruchomimy go na czternastocalowym laptopie.

Google próbuje rozwiązać ten problem na kilka sposobów. Firma wskazuje między innymi natywne wersje Photoshopa, Lightrooma i CapCuta, a Googlebook dostaje także pełne środowisko terminalowe z Linuksem. Te zapowiedzi już teraz pokazują, że ambicje Google sięgają znacznie dalej niż „Android na dużym ekranie”.

Wszystko to jednak nie rozwiązuje podstawowego problemu: nie wiadomo jeszcze, czy wraz ze sprzętem pojawi się odpowiednio duży zestaw aplikacji, atrakcyjnych dla zwykłego użytkownika i rzeczywiście wykorzystujących laptopowy sposób pracy.

Google może mieć setki milionów użytkowników Androida i ogromny katalog Google Play, ale w wersji desktop będzie konkurować z dojrzałymi bibliotekami programów Windowsa i macOS. A z punktu widzenia użytkownika liczba dostępnych aplikacji ma mniejsze znaczenie niż ich jakość w trybie desktopowym.

Próbowaliśmy już zrobić komputer ze smartfona

Sam pomysł zacierania granicy między telefonem a komputerem nie jest nowy.

Motorola już w 2011 roku sprzedawała Atrixa, którego można było włożyć do specjalnego laptopowego docka. Microsoft kilka lat później rozwijał Continuum dla Windows Phone. Samsung do dziś rozwija DeX, czyli interfejs pozwalający używać telefonu w środowisku przypominającym desktop. Szerzej o tych próbach pisaliśmy tu: Android w trybie desktop. Czy Pixel spełni marzenie o telefonie-komputerze?

W każdym z tych przypadków kierunek był podobny: mamy smartfon, spróbujmy zrobić z niego komputer.

Googlebook odwraca tę logikę, a Google nie próbuje przekonać nas, że telefon wystarczy zamiast laptopa. Buduje pełnoprawny laptop i chce sprawić, żeby świat Androida przenosił się na niego możliwie bezboleśnie. Widzimy więc nie tyle próbę sprzedaży kolejnego urządzenia, co ambicję stworzenia nowego doświadczenia – i trzeba przyznać, że to jest znacznie ciekawsze niż sam sprzęt. 

Google ma przy tym kilka bardzo mocnych kart. Przykład Apple pokazuje, że spójny ekosystem potrafi być wygodny i użyteczny. Acer, ASUS, Dell, HP czy Lenovo to doświadczeni producenci, którzy raczej nie będą mieli problemu z dostarczeniem odpowiedniego sprzętu. Do tego dochodzi ogromne zaplecze Androida – miliony użytkowników i aplikacji stanowią bardzo solidny fundament.

Wszystko sprowadza się więc do pytania z tytułu: czy Android jest gotowy na Googlebooka?

Źródło: Google – Meet Googlebook