WhatsApp: jak chcesz się nazywać?

Kiedy ostatnio podawaliście komuś swój numer telefonu? Nie mówię o znajomych znajomych, tylko o tej dziwnej kategorii ludzi, których znacie od czterech minut: ktoś z eventu, grupa sąsiedzka, ogłoszenie z OLX-a, czy szybkie „to wyślij mi na WhatsAppie”.

I choć mam wrażenie, że w Polsce WhatsApp nie zawsze jest pierwszym komunikacyjnym odruchem – często szybciej lądujemy na Messengerze, Instagramie albo w zwykłych SMSach, jednak nadal dość często zdarza się, że żeby domknąć jakąś sprawę, trzeba komuś oddać swój numer. A numer telefonu to nie byle jaki login czy kod, jeśli się nad tym odrobinę dłużej zastanowić. Dla wielu osób do numeru telefonu podpięty jest bank, dwuetapowa weryfikacja, paczki, BLIK i co tam jeszcze!

WhatsApp najwyraźniej też uznał, że może wystarczy tego spoufalania. 29 czerwca firma ogłosiła nowość: nazwy użytkownika, czyli innymi słowy – usernames. Od tego tygodnia można zacząć – uwaga – rezerwować swoją nazwę, choć korzystać z niej będzie można dopiero później w tym roku, kiedy funkcja faktycznie wystartuje.

Dlaczego jedynie rezerwować? WhatsApp skupia w jednej aplikacji ponad trzy miliardy ludzi, więc Meta z dobroci serca daje użytkownikom czas, żeby zaklepali nazwę na której im zależy, zanim ktoś zrobi to za nich. Trochę jak z domeną: miejsce już jest Twoje, ale strona jeszcze nie działa.

Pozostając przy „nie działa” – funkcja ma być wdrażana stopniowo w różnych lokalizacjach. Skorzystałam z udostępnionego przez WhatsApp przewodnika pokazującego jak zarezerwować nazwę użytkownika i przynajmniej u mnie, ta funkcja nie jest jeszcze dostępna. Brak też oficjalnych informacji odnośnie konkretnych dat premiery w poszczególnych państwach. W tej kwestii pozostaje tylko czekać.

Najważniejsze jest jednak to, do czego to wszystko zmierza i jaki jest w tym cel. Gdy funkcja ruszy i zostanie włączona, osoba, do której napiszesz pierwszy raz, nie zobaczy Twojego numeru telefonu. Wystarczy nazwa użytkownika. Z drugiej strony – nie będzie katalogu nazw, podpowiedzi ani wyszukiwarki. Żeby do kogoś napisać, trzeba znać jego dokładną nazwę użytkownika. Co do znaku. Do tego dochodzi opcjonalny username key, czyli dodatkowy klucz, który ktoś musi znać, żeby móc się do Ciebie odezwać.

Jest też ukłon w stronę twórców, małych firm i organizacji. Będą mogły spróbować zaklepać tę samą nazwę, której używają już na Instagramie albo Facebooku. WhatsApp zarezerwował też część nazw powiązanych z celebrytami i politykami, żeby nikt nie przejął ich pierwszy.

Na koniec warto też dodać, że ta funkcja nie wzięła się znikąd i nie pojawiła się nagle, ot tak. Pierwsze ślady nazw użytkownika w WhatsAppie wypływały już w 2023 roku, kiedy zauważono je w wersji beta aplikacji. Od tamtej pory temat co jakiś czas wracał, ale dopiero teraz Meta zaczęła robić z tego oficjalny, publiczny rollout.

Kto na różnych komunikatorach bywa i je zna, wie, że WhatsApp nie wychodzi z żadną nową propozycją, raczej nadrabia zaległości. Telegram pozwala korzystać z publicznych nazw użytkownika od 2014 roku, a Signal wprowadził usernames w 2024 roku właśnie po to, żeby można było zacząć rozmowę bez rozdawania numeru telefonu.

Świeże, czy wczorajsze – jeśli ma oznaczać mniej rozdawania własnego prywatnego numeru telefonu, to proszę się nie krępować i ścigać w propozycjach!

Źródła:
1. https://www.theverge.com/tech/958832/whatsapp-usernames-rollout-reservation-availability
2. https://blog.whatsapp.com/its-time-to-reserve-your-whatsapp-username
3. https://faq.whatsapp.com/2535820043482794/?cms_platform=iphone&helpref=platform_switcher
4. https://www.theverge.com/2023/5/29/23741313/whatsapp-user-names-screen-sharing-beta-test